napisz do nas!
ustaw tę strone jako startowa
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
   
   
 
   
   

VII HARENDZIAŃSKIE ZWYKI ZAKOŃCZONE


  VII HARENDZIAŃSKIE ZWYKI |                  15 sierpnia 2009 roku        

Organizatorom VII Harendziańskich Zwyków - Spółce HARENDA -WYCIĄGI pogoda się udała, co było konieczne dla dobrej zabawy pod gołym niebem, sprzyjało towarzyskim spotkaniom i warunkowało przeprowadzenia konkursów w dojeniu owiec, koszeniu trawy i układaniu siana.
  Licznie zgromadzonych gości witał i bawił przez parę godzin świetny w tej roli Dariusz Galica.
  Na znak dany przez Prezesa Spółki Harenda - Wyciągi Jana Strączka imprezę otworzyli przedstawiciele samorządu lokalnego: Starosta Powiatu Tatrzańskiego Andrzej Gąsienica Makowski, Burmistrz Miasta Zakopanego Janusz Majcher i jego zastępcy Jan Gąsienica Walczak oraz Wojciech Solik. Radę Miasta reprezentował Wawrzyniec Bystrzycki a Tatrzańską Agencję Rozwoju i Promocji - współorganizatora imprezy Krzysztof Król Łęgowski.
 Tradycyjnie imprezy na Harendzie rozpoczyna się od zapalenia sporej watry, która goreje do późnych godzin nocnych. Tak też było i w sobotnie popołudnie.
  Festyn na Harendzie był pełen atrakcji: jedna z nich był nieplanowany przejazd góralskiego wesela, które zawsze ma w sobie wiele uroku, a mocny pytacki śpiew robi duże wrażenie. Szczęść Boże młodej parze, która wybrała Święto Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny określane też świętem Matki Bożej Zielnej jako początek małżeńskiej przygody.
  Przed zabawą można było podziwiać trening zawodników startujących w III MTB Harenda Grand Prix. Karkołomne zjazdy "downhillowców" wywoływały u kibiców dreszcz emocji, zwłaszcza po groźnym upadku jednego z zawodników, kiedy wysoko na stok musiało przyjechać pogotowie z TOPR-u . Życzymy kontuzjowanemu zawodnikowi szybkiego powrotu do zdrowia.
  Kiedy zapłonęła watra rozpoczęła się część artystyczna "Zwyków". Wystąpił zespół regionalny Regle z Poronina i zaśpiewały urocze siostry z zespołu Gronicki. Późnym wieczorem zabawiał gości Kabret Truteń.
  Nieoczekiwanie zagrał słynny muzykant, ikona góralskiej muzyki - Marian Styrczula - Maśniak. Krótki koncert, parę znanych nut zagranych na gęślach uświadomiło tym , którzy cenią góralską muzykę, jak niewielu jest mistrzów i jak daleko różni się muzyka regionalna grana komercyjne od tej autentycznej, uprawianej z potrzeby serca.
 Niespodziankę przygotowała Tatrzańska Agencja Rozwoju i Promocji. Po raz pierwszy można był nabyć marki tatrzańskie. Monety o różnych nominałach, bite w państwowej mennicy cieszyły się dużym zainteresowaniem.

 Nie mogło zbraknąć na harendziańskiej imprezie akcentu związanego z Janem Kasprowiczem, który przed laty wybrał to miejsce do zamieszkania i tutaj został pochowany w okazałym, granitowym Mauzoleum. To na renowację tego zabytku Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza zbierało fundusze sprzedając "Cegiełki Dobroczyńcy" Dziękujemy ofiarodawcom.

W przerwie pomiędzy występami zespołów rozegrano po raz pierwszy konkursy sprawnościowe dla publiczności. Dojono owce, koszono trawę i układano siano. Chętny wielu nie było albowiem wśród publiczności panowało przekonanie, że sobie nikt z tym nie poradzi, a już na pewno musi być w tym jakiś "hak". I tak podczas dojenia owiec panowało powszechne przekonanie, że delikwentowi podstawi się do dojenia.barana. Ostatecznie żadnych haków znanych z kawałów nie było a jedna z uczestniczek ,14 letnia dziewczynka z Sosnowca przebywająca na kolonii letniej Caritasu zorganizowanej w budynku pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 9 im Jana Kasprowicza udowodniła, że można owcę wydoić chociaż wymaga to wprawy i siły.
 Do konkurencji dojenia zgłosił się i wiceburmistrz Zakopanego Jan Gąsienica - Walczak, który upatrzył sobie pasąca się pomiędzy leżącymi spokojnie pięknymi owczarkami podhalańskimi krowę. Publiczność zamarła w ciszy aby zwierzę się uspokoiło. Wiceburmistrz krowę wydoił z dużą wprawą a nawet skosztował świeżego mleka, czym wprawił publikę w podziw. Jan Gąsienica Walczak okazał się również sprawnym kosiarzem, który potrafi ponadto naostrzyć fachowo kosę. Trzeba przyznać, że koszenie trawy równie dobrze poszło Januszowi Majchrowi i Wojciechowi Solikowi. Burmistrz stwierdził skromnie, że ostrzyć nie bardzo potrafi, natomiast umie kosę wyklepać. Dla niewtajemniczonych należy wyjaśnić, że klepanie kosy, to duża umiejętność. Kiedyś na wsiach prawie wszyscy klepali biedę ale klepać kosę potrafili nieliczni.
 Po konkursie w układaniu siana pozostały zgrabne kopy zdobiące i tak piękną Harendę, gdzie bawiono się jeszcze do późnych godzin nocnych i dłużej.
 Harendziańskie Zwyki były jedną z czterech dużych imprez organizowanych tego dnia w powiecie tatrzańskim w ramach VIII Tatrzańskich Wici.
  Zapraszamy przebywających pod Giewontem turystów na ciekawą i atrakcyjną Harendę. Organizatorom dziękujemy. /PK/

Zobacz zdjęcia

 
   

2004-2013 C Wszelkie prawa zastrzeżone
Copyright Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza : kYc 2008
Strona główna Aktualności z Podhala